Blog o rolkach terenowych Skike i nie tylko

Tutaj znajdziesz artykuły o wszystkim, co jest związane z rolkami terenowymi. Piszemy na podstawie własnych doświadczeń. Sprawdź testy sprzętu, relacje z wypraw, porady odnośnie serwisowania rolek terenowych, a także szczegóły dotyczące techniki jazdy.

Posty o rolkach terenowych
Włochy na rolkach terenowych Skike, czyli spaghetti, limoncello, gelato i carabinieri! 0
Włochy na rolkach terenowych Skike, czyli spaghetti, limoncello, gelato i carabinieri!

Wyobraźcie sobie wąską asfaltową drogę prowadzącą wzdłuż niezbyt szerokiego kanału. Na jego brzegu brodzą w wodzie małe ptaki. Po lewej, za wodą roztaczają się rozległe pola z ruinami wieży w oddali. Po prawej mijacie właśnie stare gospodarstwo. Na podwórku, przy długim stole spotyka się na posiłku włoska rodzina. Jest ciepło, niemal 30 stopni w słońcu, ale wieje lekki wiatr, niosący z oddali morską bryzę. Na nogach macie rolki terenowe, a w rękach kije. Każde odepchnięcie jest tak naturalne, że jazda niemal nie sprawia wysiłku.

Jeśli tylko takie klimaty Wam odpowiadają, koniecznie musicie się wybrać w maju na półwysep oddzielający Lagunę Wenecką od pełnego morza. Swoim kształtem może on niektórym przypominać odwrócony Półwysep Helski, jednak panuje tu zupełnie inna atmosfera. Znajdują się tutaj kameralne miasteczka takie jak Punta Sabbioni, Cavallino, Treporti, Ca’Savio czy Lido di Jesolo. Zdecydowanie większa szerokość pasa lądu wyrwanego morzu sprawia, że bez problemu znajdziemy na nim wiele fantastycznych dróg do pojeżdżenia na rolkach i nartorolkach terenowych typu Skike.

Trafiliśmy tu z żoną przez zupełny przypadek kilka lat temu. Był to tylko jeden z przystanków na dłuższej trasie, jednak zamiast na jedną noc, zostaliśmy na campingu na trzy. Potem byliśmy tam jeszcze drugi raz, no i teraz trzeci. Miejscowość Ca’Vio znajdująca się mniej więcej pośrodku półwyspu, a w zasadzie jej okolice, urzekły nas od samego początku. Wszystko to oczywiście z Wenecją w tle, bo można się tam bardzo łatwo dostać promem z niedalekiego Punta Sabbioni. Samo Ca’Vio to idealny punkt wypadowy na wycieczki po okolicy, szczególnie jeśli dysponujemy jakimś pojazdem – rowerem lub właśnie rolkami terenowymi.

Włochy na rolkach terenowych Skike
W tym rejonie Włoch nie trzeba jakoś bardzo mocno szukać, żeby znaleźć inne równie urocze zakątki. Po takich drogach aż chce się jeździć na rolkach terenowych i rowerze. | foto S. Siedziński

Jako, że jest to strona o rolkach i nartorolkach terenowych, to poniżej przedstawiam kilka propozycji/kierunków wycieczek. Region ten równie dobrze spisze się jednak na wycieczki rowerowe lub po prostu na wakacyjny wyjazd, w czasie którego oprócz leżenia na plaży, będzie można też zobaczyć kilka interesujących miejsc, czy po prostu poczuć wiosenny klimat okolic Laguny Weneckiej. Specjalnie nie podaję szczegółowych tras, bo uważam, że najwięcej przyjemności będzie z samodzielnego odkrywania ścieżek i uroczych zakątków. No a główne punkty wycieczek z pewnością z łatwością zlokalizujecie w mapach Google czy innych. Zaczynajmy więc!

Punta Sabbioni na rolkach terenowych Skike

Punta Sabbioni to miejscowość na samym końcu cypla. To stąd odpływa najwięcej osobowych promów do niezliczonych wysepek rozsianych po całej lagunie, a także do samej Wenecji. Większość z nich jest niestety na tyle mała, że wyprawa na nie z rolkami czy rowerem nawet nie wchodzi w grę.

Punta Sabbioni na rolkach terenowych Skike
Z Punta Sabbioni odpływa wiele promów i tramwajów wodnych na Lagunę Wenecką. Dzięki ścieżkom rowerowym łatwo tu dotrzeć zarówno na rolkach terenowych, jaki rowerem. | foto S. Siedziński

Z nabrzeża roztacza się jednak świetny widok na lagunę. Jeśli dotrzemy tu około południa, możemy też przekonać się, jakie tłumy zmierzają do Wenecji. Jeśli z portu pojedziemy ścieżką pieszo-rowerową wzdłuż wybrzeża na południe dotrzemy na falochron wychodzący w morze, na końcu którego znajduje się latarnia morska. Być może nie jest to najpiękniejsza latarnia morska, ale można pod nią wjechać nawet na rolkach terenowych czy rowerem. Plaża jest tutaj urokliwa i w majowe dni wcale nie jest tłoczno (szczególnie w tygodniu). Znajdziemy tu też idealne miejsce na odpoczynek- całkiem dobrze zaopatrzony bar, w którym posilimy się tostami czy spróbujemy przepysznych gelato. Całość jest chyba rodzinnym interesem, a obsługa jest bardzo sympatyczna.

Jeśli do Punta Sabbioni dojechaliśmy na nartorolkach terenowych ścieżką rowerową wzdłuż głównej drogi, to wracać na wschód proponuję drogami położonymi bliżej plaży oraz w centrum półwyspu. Są one wąskie, jednak ruch samochodowy poza sezonem jest bardzo mały. Co jakiś czas natkniemy się tutaj na bunkry i umocnienia z czasów I Wojny Światowej. Batteria Amalfi jest otwarta cały czas i można obejść umocnienia na rolkach Skike czy z rowerem.

Batteria Amalfi na rolkach terenowych Skike
Batteria Amalfi - to jedno z wielu umocnień na terenie półwyspu, które można zwiedzić bez ściągania rolek terenowych. Dla miłośników militariów to prawdziwa gratka. Umocnienia są zagospodarowywane na wiele sposobów. Są muzea, część jest otwarta dla wszystkich, ale w niektórych znajdują się sklepy czy nawet zostały zaadoptowane na cele mieszkalne. | foto S. Siedziński

Po drodze warto wstąpić na główną ulicę w miasteczku Ca’Savio. Znajduje się tutaj cukiernia- Gelateria De Marche, oferująca przepyszne włoskie słodkości. Kawałek dalej otwarte są niewielkie knajpki w których przesiadują Włosi, więc można skosztować autentycznej lokalnej kuchni. Warto przy tym wspomnieć, że w maju czuć, iż nie wszystko jest jeszcze w 100% otwarte. Gdzieś za płotem czeka na letnich gości złożone jeszcze wesołe miasteczko. Sklepy jakby nie wszystkie czynne. Na szczęście nie ma się wrażenia takiego, jak w mniejszych miejscowościach nad polskim morzem, że ulice są niemal wymarłe. Tutaj po prostu nie ma tłumów, znaczną część przechodniów stanowią miejscowi, ale jednak nie ma problemu ze znalezieniem otwartej restauracji. Czuć, że sezon letni jest już za pasem. Jadąc dalej na rolkach terenowych czy rowerze natkniemy się zapewne na kolejne bunkry. Batteria Vettor Pisani to z kolei najbardziej odnowione umocnienia, w których znajduje się muzeum, więc jeśli chcemy je pozwiedzać w środku musimy trafić w godziny otwarcia. Taka pętla, w zależności od tego, jak będziemy kluczyć po szosach i ścieżkach rowerowych, może się zsumować od kilkunastu do ponad 20 kilometrów. W sam raz na słoneczne, leniwe popołudnie.

Pisząc o rolkach i Punta Sabbioni nie mogę nie wspomnieć o Forte Treporti (zwanego również Forte Vecchio). To ruiny twierdzy, której budą rozpoczęto w połowie XIX wieku, a później wielokrotnie przebudowywano. Całość otoczona jest sztuczną fosą i wywołuje niesamowite wrażenie.

Forte Treporti na rolkach terenowych Skike
Choć Forte Treporti jest nieco zaniedbane, warto odwiedzić ten fort niedaleko Punta Sabbioni, żeby choć przez chwile wyobrazić sobie, jak mógł funkcjonować w przeszłości. | foto S. Siedziński

Niestety miejsce to jest zamknięte dla zwiedzających i w większości popada w ruinę. Z informacji, które udało mi się znaleźć wynika, że podejmowane są jakieś próby wykorzystania części zabudowań, jednak pozytywnych efektów póki co nie widać. Z zewnątrz cały fort wygląda raczej jak romantyczna ruina. Obsypujące się cegły, bluszcz na ścianach i gołębie wylatujące z pustych okien tworzą idealną scenerię na sesję zdjęciową.

Do Treporti i Lio Piccolo na rolkach terenowych

Treporti jest położone na wyspie, przez co można się do niego dostać tylko przez jeden most zwodzony. Alternatywą jest łódź lub statek. Most jest w zasadzie granicą między Treporti (na północy) a Ca’Savio (na południu). W samym Treporti nie ma zbyt wielu ciekawostek. Na centralnym placu miasta znajduje się uroczy kościółek oraz kilka przytulnych restauracji/barów. W północnej części miasteczka znajdziemy port jachtowy. Stąd też odpływa kilka promów na Lagunę Wenecką. Większość terenu portowego jest po prostu zamknięta. Osobiście nie polecam jazdy do portu, no chyba, że chcemy po prostu nabić trochę kilometrów na nartorolkach terenowych, wtedy bardzo komfortowa ścieżka pieszo-rowerowa pozwoli nieco wydłużyć naszą wycieczkę. Po co zatem pojawić się w Treporti? Przede wszystkim przejazdem, jeśli tylko naszym celem jest Lio Piccolo. To tak naprawdę ślepy zaułek pośród cypli lądu na Lagunie Weneckiej. Trasa do niego to jednak prawdziwa uczta dla oczu. Bardzo wąska droga (na jeden samochód) poprowadzona jest tutaj po groblach. Najpierw musimy wydostać się z Treporti na szosę Via Lio Piccolo, mijając przy okazji klasyczne włoskie gospodarstwa. To niezwykle urocze miejsca, w których drobny nieporządek przenika się z jakimś takim duchem historii. Nietrudno wyobrazić sobie, że w zasadzie pewnie i 100 lat temu żyło się tutaj bardzo podobnie.

Kiedy już zostawimy za sobą zwartą zabudowę wyjedziemy w końcu na groble. Po prawej i lewej stronie jak okiem sięgnąć ciągną się tutaj płytkie rozlewiska, porośnięte przez kępy trawy i odwiedzane przez ptactwo. Widoki są przecudne.

Droga do Lio Piccolo na rolkach terenowych Skike
Droga do Lio Piccolo jest dość wąska, jednak ruch jest tu bardzo mały i przeważają rowerzyści. | foto A. Siedzińska

Trasę najlepiej pokonywać w umiarkowanie słoneczne dni z lekko wiejącym wiatrem, który schłodzi nas po drodze. W upalny dzień „z zastanym powietrzem”, ta trasa może być prawdziwym koszmarem, bo nie ma gdzie schować się tu w cieniu. Wąska szosa jest otwarta dla ruchu samochodowego, jednak pojazdów nie ma zbyt wielu. Przeważają rowerzyści, droga prowadzi bowiem tylko do kilku gospodarstw, agroturystyki oraz właśnie do samego Lio Piccolo. Tutaj przy dużym placu znajduje się zabytkowy kościół, dzwonnica i Palazzo Boldu.

W Lio Piccolo na rolkach terenowych Skike
Główny plac w Lio Piccolo. W południe robi się tu naprawdę gorąco i można zrozumieć po co Włochom siesta. Zabytkowa dzwonnica jest widoczna już z daleka. | foto S. Siedziński

W godzinach popołudniowych wszystko sprawia wrażenie opuszczonego, ale w zabudowaniach obok zapewne ktoś jeszcze mieszka. Asfaltowa droga ciągnie się jeszcze dalej, aż do knajpki Al Notturno. Można tu odpocząć w cieniu, coś zjeść i wypić. To szczególnie ważne, jeśli właśnie skończyły nam się zabrane na wycieczkę zapasy napojów. Al Notturno gromadzi strudzonych drogą rowerzystów, motocyklistów no i czasami nartorolkarzy terenowych ;-)

W Al Notturno na rolkach terenowych Skike
W Al Notturno na końcu drogi można trochę odpocząć i nacieszyć się włoską kuchnią oraz chłodnymi napojami. To dobry cel wycieczki dla tych, którzy planują nieco luźniejszy dzień na rolkach terenowych Skike lub na rowerze. | foto A. Siedzińska

Niestety na tej wycieczce droga powrotna jest tylko jedna, czyli ta sama, którą przyjechaliśmy. Co prawda na samym cyplu jest informacja, że odpływa z niego prom do Lio Maggiore (chyba), dzięki czemu można objechać naokoło sporą część laguny, jednak nie mieliśmy okazji dokładniej zapoznać się z tą opcją. W drodze powrotnej wjechaliśmy jeszcze na rolkach terenowych i rowerze na kolejny ślepy cypelek, na którym droga kończy się po prostu w prywatnym gospodarstwie. Stąd zawróciliśmy już na Via Lio Piccolo, a następnie przez most zwodzony na granicy Ca’Savio i Treporti.

W Lio Piccolo na rolkach terenowych Skike
Powrót z Lio Piccolo z widokiem na Lagunę Wenecką. Lekki wietrzyk sprawia, że na rolkach terenowych jedzie się całkiem przyjemnie. | foto A. Siedzińska

Czy zabierać ze sobą rolki terenowe Skike do Lido di Jesolo?

Z Ca’Vio do granicy Lido di Jesolo jest tylko około 10 kilometrów. Z Punta Sabbioni to ok. 16 km Najprościej jest jechać ścieżką rowerową wzdłuż głównej szosy. W Cavallino zamiast jechać wzdłuż ruchliwej drogi warto jednak odbić na rondzie w prawo (kierunek na port). Dzięki temu trafimy na ścieżkę rowerową biegnącą wzdłuż campingów i hoteli usytuowanych w pasie nadbrzeżnym. Ruch samochodowy jest tu zdecydowanie mniejszy i jedzie się przyjemniej. Do głównej drogi i tak dotrzemy, żeby wspólnym mostem przejechać nad rzeką Sile. W bezpośredniej bliskości wybrzeża to jedyny most, więc chcąc nie chcąc, musimy go pokonać jadąc na rowerze czy Skike do Lido di Jesolo. Na szczęście jest na nim osobny pas dla rowerów (w moim przypadku dla nartorolek terenowych ;-)) odgrodzony od jezdni betonowymi barierami.

na moście między Cavallino a Lido di Jesolo na Skike
Most łączący Cavallino z Lido di Jesolo. W tle porty oraz rzeka Sile, która za moment zmiesza się z wodami Morza Adriatyckiego. | foto S. Siedziński

Co znajdziemy w samym Lido di Jesolo? To typowa nadmorska miejscowość wakacyjna. Mamy więc główną ulicę ciągnącą się wzdłuż wybrzeża, przy której usytuowana jest niezliczona ilość restauracji, sklepików z pamiątkami i hoteli. W sezonie pewnie nie sposób wetknąć tu palca. Na szczęście w maju ruch jest jeszcze umiarkowany, choć wszystkie sklepiki już pootwierane. Sama ulica jest bardzo długa i ciągnie się niemal przez 10 km.

główna ulica Lido di Jesolo na Skike
Główna ulica Lido di Jesolo w czasie siesty. Warto wykorzystać czas, żeby przemknąć na nartorolkach terenowych Skike pomiędzy zamkniętymi restauracjami i sklepikami. Drzewa na szczęście dają dużo cienia, więc nawet w słoneczne dni jest tutaj całkiem znośna temperatura. | foto S. Siedziński

Wzdłuż tej głównej arterii znajduje się dwukierunkowa ścieżka rowerowa, jednak jest ona tylko wymalowana na jezdni. Trzeba tu zachować szczególną uwagę, żeby nie wetknąć kija do studzienki kanalizacyjnej, ani nie wpaść na pieszego, któremu przez przypadek zboczy się na jezdnię z chodnika wprost pod nasze rolki. Ulica biegnie pod drzewami i wśród wysokich hoteli, więc najlepszą porą na jej przejechanie jest siesta. Wtedy większość knajpek i straganów jest zamknięta, a ludzi chowają się przed ciepłem w domach i hotelowych pokojach. Jednak w tym czasie tu, na zacienionej ulicy panuje całkiem przyjemny chłód.

Główną ulicę dzieli od plaży jeszcze wąska uliczka, którą przy małym natężeniu ruchu też można się poruszać na rolkach terenowych czy na rowerze. Wzdłuż samej plaży jest też wąski deptak, jednak tutaj jest wyraźny zakaz poruszania się na rowerach, rolkach i hulajnogach, więc nie radzę nawet próbować. Całe mnóstwo snujących się plażowiczów i spacerowiczów wcale nie zachęca do próbowania jazdy w tym miejscu. Tym niemniej można sobie przynajmniej zaglądnąć na plażę, czy też ochłodzić się w morzu, jeśli ktoś preferuje kąpiele w czasie wycieczek na Skike. Jadąc główną ulicą na wschód dotrzemy na końcu do niewielkiego parku, w którym można sobie zrobić chwilę odpoczynku. Tutaj kończy się trasa na rolkach terenowych Skike przez Lido di Jesolo.

na końcu głównej ulica Lido di Jesolo na Skike
Na końcu głównej ulicy Lido di Jesolo znajduje się niewielki skwer z zielenią. To idealne miejsce do odpoczynku, tym bardziej, że wielu pieszych turystów nie dociera aż tutaj. | foto S. Siedziński

Wracać można tak samo, albo spróbować poszukać drogi bardziej przez miasto. Wzdłuż głównych ulic często znajdziemy wydzielone pasy pieszo rowerowe. Niestety czasami się urywają i wtedy trzeba kombinować z chodnikami czy bocznymi uliczkami osiedlowymi. Na głównych arteriach panuje bowiem ruch zbyt duży na przyjemną i bezpieczną jazdę na rolkach czy nawet na rowerze.

centrum Lido di Jesolo na Skike
W centrum nadmorskiej części Lido di Jesolo na Skike. Tutaj jest już nieco bardziej miejsko, ale na szczęście plaża jest niedaleko ;-) | foto S. Siedziński

Co więcej znajdziemy w Lido di Jesolo? Sporo atrakcji przygotowano z myślą o letnich urlopowiczach. Wesołe miasteczka, tor gokartowy, oceanarium, park wodny czy centra handlowe. Kiedy byliśmy na miejscu, na głównej ulicy powstawały akurat rzeźby z piasku. Ot takie typowe urlopowe miasteczko, gdzie można się wyleżeć na plaży i wybawić na wieczorno-nocnych imprezach. Przed sezonem nie wszystko jest jeszcze otwarte, więc jeśli nastawiacie się na tego typu atrakcje warto sprawdzić, czy będą już działały w maju.

Przez Lido di Jesolo na Skike
W części Lido di Jesolo nieco bardziej oddalonej od morza również można znaleźć atrakcyjne ścieżki rowerowo-piesze. No i w tym cieplejszym klimacie włoska zieleń wyprzedza polską o dobry miesiąc, przez co możemy się poczuć zupełnie jak w lecie. | foto S. Siedziński

Cavallino

Choć teoretycznie w Cavallino nie ma nic nadzwyczajnego, to zawsze będziemy przejeżdżać prze to miasteczko chcąc się wydostać z półwyspu, więc będąc w okolicy pewnie nie raz do niego trafimy. Dużym plusem jest to, że w Cavallino poprowadzono całkiem sporo wydzielonych ścieżek rowerowych, przez co spokojnie przejedziemy tutaj rowerem czy właśnie na rolkach terenowych, zarówno na kierunku wschód-zachód, jak i północ-południe. Warto zajrzeć do północnej części miasta na Piaza Santa Maria Elisabetta, który został niedawno odnowiony. Tutaj znajduje się niewielki zabytkowy kościół, czy niewielki pomnik konia (Cavallino to po włosku to kucyk). Świetnie przedstawia się też nabrzeże z niewielką platformą widokową na Lagunę Wenecką. Stąd też biegnie nadbrzeżna ścieżka rowerowa wzdłuż laguny, która w maju nie jest w ogóle zatłoczona i stanowi świetną trasę na rolki terenowe. Początkowo biegnie przy ulicy, a następnie skręca w prawo, biegnąc cały czas wzdłuż wody.

w Cavallino na Skike
Widok ze ścieżki rowerowej biegnącej w stronę Ca’Savio na Cavallino od strony laguny. Tutaj człowiek nie żałuje czasu na postoje ;-) | foto A. Siedzińska

Po ok. 1,5 km ścieżka zbiega się z główną ulicą i tutaj zaczyna się początek wyjątkowej drogi rowerowej Cavallino-Treporti. Zamiast prowadzić ją po ulicy powstaje tu specjalny podest zawieszony nad wodami laguny. Dzięki temu ruch rowerowy i pieszy jest zupełnie oddzielony od samochodów. To całkiem nowa inwestycja, więc otwarty jest tylko pierwszy odcinek ścieżki i nie dotrzemy nią jeszcze do Treporti. Dalsze fragmenty są cały czas w budowie.

Ścieżka rowerowa Cavallino-Treporti na Skike
Ścieżka pieszo-rowerowa na pomoście zawieszonym nad laguną już niedługo ma połączyć Cavallino z Treporti. Póki co otwarty jest tylko fragment tej drogi, ale to i tak duży postęp, bo na szosie ruch jest całkiem spory. | foto S. Siedziński

Jest to całkiem dobry pomysł na rowery, jednak na rolkach terenowych trzeba tutaj szczególnie uważać. Pomost jest bowiem wykonany z desek, które nie przylegają ściśle do siebie, ale są pomiędzy nimi około centymetrowe odstępy. W ten sposób powstały przerwy , w których z łatwością może utknąć końcówka kija. Czym to grozi nie muszę podpowiadać – upadek niemal gwarantowany. Stąd też na rolkach terenowych Skike najlepiej pokonywać ten fragment odpychając się jedynie nogami. Minusem natomiast zarówno dla rowerzystów, jak i rolkarzy jest bardzo duży hałas, który powstaje w czasie jazdy. Najprawdopodobniej deski lub stelaże nie są idealnie spasowane i w czasie jazdy słychać uderzenia układającej się pod kołami konstrukcji. Niestety mocno wpływa to na komfort jazdy i możliwość cieszenia się pięknem laguny rozciągającej się z jednej strony. Mam nadzieję, że finalnie ktoś to jednak zauważy i poprawi.

Wyspa Lido (di Venezia) na rolki terenowe lub nartorolki – raczej nie polecamy

Ten kierunek zostawiliśmy na sam koniec wyjazdu. Dużo sobie obiecywałem po tej wyspie. Podobno zatrzymują się tu największe sławy kina w czasie Festiwalu Filmowego w Wenecji. Na Lido można dotrzeć tylko łodzią, promem lub popularnym tramwajem wodnym Vaporetto. Spodziewałem się wyspy z mnóstwem ścieżek rowerowych, na których samochody będą mniejszością. W końcu całe Lido ma tylko około 11 km długości i pewnie nie więcej jak kilometr szerokości. Trochę się się jednak zdziwiliśmy, bo proporcje są dokładnie odwrotne. Promy samochodowe działają tu niezawodnie i niestety dowożą na wyspę sporą ilość zmotoryzowanych turystów.

Lido di Venezia na Skike
W końcu wylądowaliśmy z rolkami Skike na Lido. Widoki super, tylko brak ścieżek rowerowych. Niestety ta reguła dotyczy całej wyspy. | foto A. Siedzińska

Chcieliśmy przejechać na rolkach terenowych i rowerze całe Lido od jednego krańca do drugiego. Niestety okazało się to niemożliwe, ponieważ na krańce wyspy nie dotrzemy. Zarówno na północy, jak i na południu są zamknięte tereny wojskowe. W północnej części sąsiadują one z niewielki trawiastym lotniskiem. Niewielkim, nie znaczy, że zaniedbanym. Niewielki terminal jest przygotowany na światowe sławy kina.

Następnie skierowaliśmy swoje koła i kółka na południe, jadąc wschodnim brzegiem wyspy, na którym rozciągają się plaże. Choć może piaszczyste, to jednak w większości plaże hotelowe, z równo poukładanymi leżakami i parasolami, na które wstęp jest najczęściej płatny. To nie do końca nasze klimaty. Droga wzdłuż plaż jest niestety zupełnie nieprzystosowana dla rowerzystów. Wąski chodnik dla pieszych wyklucza jazdę na rowerze czy rolkach terenowych, a na ulicy nie przewidziane specjalnego pasa dla nieco bardziej ekologicznych środków transportu. Jadąc mijamy w pewnym momencie biały plac i jakieś duże budynki, które są zupełnie nie opisane. Okazuje się, że to Palazzo del Cinema, a więc miejsce, gdzie odbywają się pokazy Festiwalu Filmowego w Wenecji. Niedaleko potem podjeżdżamy pod Hotel Excelsior Venice – miejsce, gdzie zatrzymują się hollywoodzkie gwiazdy i nie tylko. Sam budynek na pewno wyróżnia się architekturą.

Pod hotelem Excelsior Venezia na Skike
Na rolkach terenowych Skike z Hotelem Excelsior Venice w tle. Niestety nikogo sławnego nie zaraziliśmy bakcylem nartorolkarstwa, więc musimy jeszcze chwilę poczekać na promocję naszego sportu w Hollywood ;-) | foto A. Siedzińska

Co istotne dla gości hotelu, przez całą wyspę prowadzi do niego kanał. Nie ma więc żadnego problemu, żeby z Laguny Weneckiej wpłynąć wprost pod drzwi hotelu, czy wybrać się motorówką na kolację przy świecach właśnie w Wenecji i wrócić prosto do hotelu. Mijamy go i kierujemy się na południe. Niemal w połowie wyspy można wjechać na falochron/betonowy mur chroniący brzegi wyspy przed rozszalałym morzem. Tutaj kończą się piaszczyste plaże. Sam mur jest dość zniszczony i można po nim jechać tylko na rolkach terenowych na dużych kołach. To taki stary beton, kruszący się w różnych miejscach, z którego wystają drobne kamyczki. Ciągnie się na dość sporej długości.

Po falochronie na rolkach terenowych na Lido di Venezia
Tam gdzie kończą się piaszczyste plaże, zaczyna się falochrony i betonowy mur. Jechaliśmy nim oczywiście dołem, ale takie zdjęcie wygląda bardziej epicko ;-) W sumie to całkiem niezły sposób, żeby choć na chwilę oddalić się od ulicznego ruchu na rolkach terenowych Skike podczas przemierzania Wyspy Lido | foto A. Siedzińska

Od strony morza znajdują się kamienne falochrony, na których ludzi tworzą drewniane platformy, żeby było miejsce do opalania się lub odpoczynku nad brzegiem. Jeśli nie ma dużej ilości osób, po betonowym murze jedzie się tam całkiem komfortowo.

Taką drogą docieramy do końca falochronu. Tutaj jest zejście na plażę oraz rezerwat ptactwa. Ludzi bardzo mało, co zachęca do odpoczynku i kontemplowania przyrody. Korzystamy więc w pełni, zbierając nieco siły do dalszej drogi.

Ze Skike na Lido di Venezia
Spokojna plaża zaraz przy rezerwacie ptactwa. Po południu dociera tu już niewiele osób, więc tłumów nie ma. No i można sobie fotkę ze Skike pstryknąć na całkiem dobrym tle. | foto A. Siedzińska

Stąd na południe prowadzą już tylko ulice. Żeby się do nich dostać trzeba odszukać jedną z ukrytych wśród krzaków ścieżek. Po wydostaniu się na główną szosę pozostają dwie - albo korzystać z kamiennego chodnika, który na wielu kilometrach ciągnie się nad zatoką, albo z asfaltowej szosy. Ta część trasy nie jest zbyt przyjemna, choć widoki na lagunę są fantastyczne. W południowej części wyspy znajduje się duże pole golfowe oraz zamknięte tereny wojskowe. Stąd też odpływa prom samochodowy na Pellestrinę, czyli kolejną wyspę oddzielającą Lagunę Wenecką od otwartego morza.

Po zaliczeniu najbardziej wysuniętego na południe punktu wyspy, do którego można dotrzeć na rolkach terenowych i rowerze rozpoczynamy odwrót. W drodze na północ zatrzymuje się jednak koło mnie samochód. Okazuje się że to carabinieri. Niestety mają uwagi co do mojej jazdy po jezdni. Pani informuje mnie, że nie mogę jeździć na takich rolkach po drodze. Kiedy pytam, czy mogę zjechać na chodnik i tam kontynuować, informuje mnie, że rolki są we Włoszech zakazane i nie mogę jeździć na nich ani po chodniku, ani po drodze. Jeśli jeszcze raz mnie zobaczy, to nie obejdzie się bez mandatu. Cóż zrobić, schodzę na chodnik i zdejmuję rolki. W międzyczasie podjeżdża żona na rowerze, które odjechała nieco do przodu i zawróciła, żeby zobaczyć co się stało. Samochód z carabinieri powoli się oddala, a ja myślę, co dalej począć. Do promu cały czas pozostaje ponad 8 km, a powoli robi się późno. Nie pozostaje nic innego, jak poszukać w miarę bezpiecznej i oddalonej od głównych ulic drogi powrotnej. Powtarzamy więc szybko przejazd falochronem/betonowym murem. Plany mieliśmy zupełnie inne i chcieliśmy w drodze powrotnej pooglądać nieco więcej centrum, ale to spotkanie trochę odbiera nam chęć do dalszego zwiedzania. Przemykając się bocznymi uliczkami w końcu docieramy do strefy pieszej. Stąd jest już tylko kilka kroków do przystanku tramwaju wodnego, skąd Vaporetto zabierze nas do nieco bardziej przyjaznego rolkarzom terenowym Punta Sabbioni. Oczekując na nasz prom podziwiamy jeszcze panoramę Wenecji.

Zachód słońca – ze Skike na Lido di Venezia
Powrót do portu przystanku Vaporetto nieco się przeciągnął, ale widok na Wenecję o zachodzie słońca wynagradza wszystkie trudy. To była ciekawa wycieczka na Skike po Lido, ale niekoniecznie musicie tu przypływać z rolkami. | foto S. Siedziński

Niestety wyspa Lido nie za bardzo przypadła nam do gustu pod względem możliwości zwiedzania jej na rowerze czy rolkach Skike. Brak ścieżek i całkiem spory ruch samochodowy skutecznie odbierają przyjemność z jazdy. Myślę, że spokojnie można tutaj przypłynąć bez pojazdów i zwiedzić ścisłe centrum z zabytkowymi kamienicami, ewentualnie zrobić sobie spacer pod hotel Excelsior. To tak naprawdę najciekawsze punkty na wyspie. Na rowery i rolki zdecydowanie polecamy pozostałe okolice Laguny Weneckiej.

Wenecja na rolkach terenowych Skike czy to możliwe?

Oczywiście będąc w tej okolicy zastanawiałem się, jak połączyć rolki terenowe i wizytę w Wenecji w jedną całość. No i wymyśliłem. Z Punta Sabbioni można się wybrać na fantastyczną, jednodniową wycieczkę – najpierw promem do Wenecji, a następnie kawałek pieszo (w samej Wenecji obowiązuje zakaz poruszania się na rolkach czy rowerach) i już dalej na rolkach terenowych. Dzięki temu można okrążyć Lagunę Wenecką (a dokładnie jej wschodnią część). To długa trasa (ok. 80 km), dlatego na relację z tej wyprawy - którędy jechać i co można po drodze zobaczyć, zapraszam już wkrótce w osobnym wpisie. Napiszę tylko, że było naprawdę epicko ;-)

Na koniec trochę informacji praktycznych dla miłośników rolek i nartorolek terenowych we Włoszech:

Czy we Włoszech można jeździć na nartorolkach i rolkach terenowych po ulicach i chodnikach?

Hmm, dość długo poszukiwałem odpowiedzi na to pytanie w odmętach Internetu i jak dotąd nie znalazłem jednoznacznej odpowiedzi. Interwencja pani carabinier podczas naszej ostatniej wycieczki po wyspie Lido wskazywałaby, że nie można jeździć na rolkach ani po ulicach, ani po chodnikach. W czasie mojego pobytu i pokonania ponad 200 km po ścieżkach rowerowych, podmiejskich drogach czy mniej zatłoczonych chodnikach nie spotkałem się z żadnymi negatywnymi reakcjami. Niejednokrotnie mijały mnie też wozy patrolowe, jednak nikt nie zaprzątał sobie mną głowy. Oczywiście nie jeździłem żadnymi głównymi drogami i starałem się jak najmniej zwracać na siebie uwagę, w tym jak najmniej przeszkadzać pieszym czy rowerzystom. Wygląda na to, że przy zachowaniu dużej dozy rozsądku, można się w tym rejonie bez problemu przemieszczać na rolkach terenowych. Ale pamiętajcie - jeździcie tam na własną odpowiedzialność. Jeśli chcecie mieć pewność, gdzie można jeździć legalnie na nartorolkach czy rolkach terenowych we Włoszech, musicie zagłębić się w gąszcz włoskich przepisów.

Dojazd

Do miejscowości Ca’Vio, w której zatrzymaliśmy się na campingu jest z Chorzowa niecałe 1000 km. To dystans w sam raz na całodniowy przejazd samochodem. Ci, którzy nie lubią aż tak bardzo podróży, mogą swobodnie podzielić sobie ten dystans na dwa dni, z noclegiem po drodze np. gdzieś w Austrii. Trzeba oczywiście pamiętać o winietach na autostrady w Czechach (nie można już kupować winiet na stacjach, a jedynie przez aplikację, warto więc zrobić to jeszcze przed wyjazdem, żeby nie tracić czasu w trasie) oraz w Austrii (tu winiety można kupić na stacji jeszcze przed wyjazdem z Polski).

Zakwaterowanie

Świetną opcja w maju są campingi, których na półwyspie jest cała masa. Maj to jeszcze przed głównym sezonem, więc opłaty potrafią być dwa razy niższe niż w wakacyjnym szczycie. Jako, że pogoda w maju potrafi być jeszcze zmienna najwygodniejszą opcją jest pobyt w domku campingowym, dzięki czemu nie musimy martwić się o deszczowe dni. Zazwyczaj przed nim są od razu stół i krzesła, przez co niemal całe dnie będziemy mogli spędzać na powietrzu. Dla osób lubiących campingowy styl życia to idealna opcja. Wielu turystów przyjeżdża również camperami. Jeśli chodzi o namioty, to w okresie wiosennym i jesiennym ich użytkownicy stanowią zdecydowaną mniejszość, ale jeśli ktoś bardzo chce, to jak najbardziej jest taka możliwość.

Pogoda

W czasie tego wyjazdu trafiliśmy akurat na wyjątkowo słoneczną pogodę, jednak w maju potrafi też trochę popadać i zagrzmieć. Z tego co zauważyliśmy w czasie naszych pobytów pogoda jest najczęściej dość zmienna i nawet jeśli deszczowe dni się zdarzają, to najczęściej przeplatają się z tymi słonecznymi. Bardzo często chmury potrafią się zebrać wieczorem, żeby w nocy pokropiło lub popadało, a nad ranem wyszło piękne słońce. Temperatury nieco się wahają i najczęściej jest od kilkunastu do dwudziestu kilku stopni w dzień.

Ścieżki rowerowo-piesze

Na samym półwyspie jest całkiem spora ilość ścieżek rowerowych. Przede wszystkim możemy się bez problemu przemieszczać w osi wschód-zachód.

Główna droga z Cavallino do Ca’Savio
Wzdłuż głównej drogi od Lido di Jesolo przez Cavallino, Ca’Savio aż po Punta Sabbioni biegnie szeroka ścieżka pieszo-rowerowa. To świetny wybór, jeśli chcemy się przemieszczać między miejscowościami na rowerze czy rolkach terenowych najkrótszą drogą. | foto S. Siedziński

Podłoże jest bardzo zróżnicowane, jednak zawsze można bezproblemowo przejechać po nim na rolkach terenowych, zarówno na dużych (200 mm ), jak i na małych kołach (150 mm). Często jednak nawierzchnia wykonana jest ze sprasowanych kamyczków, zdążają się też pęknięcia czy niewielkie dziury, więc niestety nie mam dobrych wiadomości dla osób jeżdżących na nartorolkach sportowych- te tutaj się nie sprawdzą. Do komfortowej jazdy niezbędne będą jakieś pompowane koła. Warto przy tym zwrócić uwagę, że większość ścieżek rowerowych, to tak naprawdę ścieżki pieszo-rowerowe, więc niech nie zdziwią was przechodnie traktujący je jak chodniki. Na szczęście większość osób jest wyrozumiała i ustępuje sobie miejsca, przez co piesi, rolkarz i rowerzyści spokojnie razem mieszczą się na wyznaczonych ścieżkach.

Warto zwrócić tutaj uwagę na ruch samochodowy w tych okolicach. Włosi w większości nie uznają pierwszeństwa pieszych czy rowerzystów, więc prze każdym przejazdem warto się zatrzymać i dobrze rozejrzeć. Zresztą w wielu miejscach ścieżki pieszo-rowerowe kończą się tuż przed przejściem dla pieszych i zaczynają po drugiej stronie ulicy. Takie rozwiązanie dodatkowo powinno wzmóc naszą czujność. Na drogach nie jest jednak jakoś bardziej niebezpiecznie niż u nas. Powiedziałbym nawet, że ruch jest spokojniejszy i zdecydowanie lepiej niż w Polsce przestrzegane są ograniczenia prędkości.

okolice Cavallino na Skike
Jeśli dobrze poszukacie, to w okolicach Cavallino i Ca’Savio znajdziecie wiele takich uroczych dróg wzdłuż kanałów czy brzegu laguny, które są wprost idealne na rolki terenowe Skike. | foto S. Siedziński

Komary

Wydawać by się mogło, że skoro w okolicy jest tyle kanałów i płytkich zbiorników wodnych, to komary będą prawdziwą zmorą tego miejsca. O dziwo, będąc tam trzykrotnie, raz we wrześniu i dwa razy w maju, nie odnotowaliśmy żadnych problemów z tymi wścibskimi owadami. Co prawda na campingu pod koniec maja prowadzone są już specjalne opryski przeciw komarom, więc może problem ten nasila się wraz z początkiem lata. Wiosną temat komarów niemal w ogóle jednak nie występuje.

Siesta

Fajnie jest uciąć sobie drzemkę w czasie dnia lub pójść do domu, żeby spokojnie zjeść obiad. Przynajmniej z perspektywy pracowników. Jeśli chodzi o spragnionego i głodnego turystę, który trafi w godzinach siesty do małej miejscowość może to być nieco uciążliwe. Dlatego warto pamiętać, że w czasie siesty restauracje i sklepy najczęściej mają przerwę. W dużych kurortach wakacyjnych zazwyczaj znajdziemy coś otwartego, jednak w mniejszych miejscowościach niemal wszystko potrafi być zamknięte na głucho. Dlatego, żeby się nie zdziwić, lepiej zawczasu wyposażyć się w zapasy wody i jedzenia na drogę. Siesta najczęściej zaczyna się między 12-13 a kończy różnie, ale w restauracjach trwa nawet do 17, a w skrajnych przypadkach do 19. Z samej siesty jest jednak jeden, dość duży plus. O tej porze dnia na ulicach jest dużo spokojniej. Mniej jest samochodów, mniej pieszych. Jeśli tylko nie ma palącego słońca, to najlepszy moment dnia na jeżdżenie na rolkach terenowych w miejscach, w których zazwyczaj jest bardzo tłoczno.

Nartorolki i rolki terenowe we Włoszech? Polecam!

Jeśli po lekturze tego artykułu zachęciłem Was do wizyty w tym rejonie Włoch, to bardzo się cieszę. Polecam szczególnie sezon wiosenny i jesienny, w czasie których ruch jest na pewno nieco mniejszy. Można też w miarę komfortowo zwiedzić Wenecję oraz inne wyspy Laguny Weneckiej, choć w najbardziej znanych miejscach i przy najpopularniejszych zabytkach nawet w tym okresie potrafią się tworzyć spore kolejki. To naprawdę świetny rejon, jeśli z jednej strony chcecie nieco odpocząć w sielskiej atmosferze, a z drugiej chcielibyście też czasami coś zwiedzić (np. taką Wenecję).

Późne powroty po Lagunie Weneckiej
Wieczorne powroty Vaporetto z wycieczek. | foto S. Siedziński

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoplo.pl